Jak być skutecznym przywódcą? Po co nam umiejętności interpersonalne?

Skąd pochodzi zależność pomiędzy goniącym, a gonionym? Fascynujące jest, że nierzadko goniony, nagle zdaje sobie sprawę z czegoś i dynamika relacji zmienia się o 180 stopni.

Każda forma przywództwa, począwszy od rodzicielstwa, przez lidera grupy dzieciaków, bandy zbirów, szefostwo w firmie, czy władzę państwową, jest iluzją. W dużym uproszczeniu – na czele grupy znajduje się jednostka, którą postrzega się jako przywódcę. Sława gwiazdy i to jak ją będziecie traktować zależy wyłącznie od tego, czy ją znacie i szanujecie, czy nie. Jej wizerunek w Waszych oczach to jedyne, co się liczy w tej relacji.

Nikt nie rodzi się charyzmatyczny. Tę cechę nabywa się przez całe życie. Przez różne uwarunkowania, nad którymi do pewnego momentu nie mamy kontroli jednym jest łatwiej, innym trudniej. Ale jak już się pewnie domyślacie; jak pisałem wielokrotnie wcześniej, przewodzenie, charyzma, to cechy/umiejętności takie jak gotowanie, czy granie na instrumencie. Nikt nie rodzi się ze znajomością akordów, tak samo jak nikt nie rodzi się wspaniale władając mową. Ba, zaraz po urodzeniu robimy kupę gdzie popadnie, rzygamy jak koty, a karmić musi nas mama. Średnio to wszystko pasuje do wizerunku przywódcy ;) . Nie możecie się ze mną nie zgodzić – bycie liderem, mówcą itp. to sprawa nabyta.

Wizerunek. Troszkę cynicznie to brzmi, ale tak już jest, że to on jest najważniejszy. I tak jak nauczyliśmy się, pardon, robić kupę w toalecie za zamkniętymi drzwiami, tak wywoływania odpowiedniego wrażenia w ludziach też musimy się nauczyć. To jak nas widzą zależy od naszego przekonującego zachowania. Zachowanie może być oczywiście wzmocnione odpowiednimi akcesoriami. Szef nie jest tak przekonujący w hawajskiej koszuli, a zbir nie jest taki straszny prowadząc malutką córeczkę za rączkę, prawda? Żeby ująć to jak najjaśniej: możemy sobie postawić grubą kreskę pomiędzy naszym zachowaniem zewnętrznym, a wewnętrznymi przemyśleniami. Stąd, jak łatwo się domyślić, żeby poprawić nasz wizerunek możemy wybrać jedno z trzech podejść. Możemy zająć się tylko zewnętrznym zachowaniem i zignorować wewnętrzne rozterki. Teoria jest taka, że nasz sposób myślenia zmieni się wraz z sukcesami i akceptacją naszego zachowania. Metoda wzbudzająca mnóstwo kontrowersji związanych z jej moralną stroną. W końcu nie tak daleko stąd do pospolitego kłamstwa. Niemniej, diabelnie skuteczna. Opcja wypośrodkowana, czyli podzielenie uwagi pomiędzy zaznajamianiem się z technikami, metodami i strategiami wzmacniania naszego przekazu, a zmianę sposobu myślenia. Oraz najtrudniejsza droga, wzbudzająca najmniej moralnych sprzeciwów – zmiana sposobu myślenia, które ma zaowocować zmianą zachowania. Mając dostatecznie dużo czasu i odpowiednią dozę szczęścia ostatnie wyjście jest najbardziej solidne, ponieważ w teorii pożądane zachowania będą dla nas naturalne, pojawią się samoistnie. Wtrącając swoje trzy grosze – moim skromnym zdaniem wszelkie kontrowersje moralne nie powinny dotyczyć samej metody zmieniania swojego wizerunku, ale celu w jakim ta zmiana ma nastąpić. Istnieje bowiem „subtelna” różnica pomiędzy pracą nad sobą i swoim zachowaniem, a przeinaczaniem i tajeniem faktów. Dyskusję nad metodyką należy toczyć pod kątem oceny, która z technik dla danego celu jest najbardziej skuteczna i trwała, w porównaniu z pracą jaką należało wykonać.

Na koniec dnia wszystko można sprowadzić do prostego równania – zachowuj się jak gwiazda rocka, a będą cię tak traktować. Większość ludzi mogłaby w stosunkowo łatwy sposób znacząco poprawić jakość swojego życia poświęcając niewiele wolnego czasu na nauczenie się kilku banalnych technik. Niektóre z nich są tak proste i oczywiste, że nazwanie ich technikami, czy metodami może wydawać się śmieszne, a jednak na co dzień ich nie stosujemy. Co trudnego jest w umiejętnym komplementowaniu, czy wzmacnianiu swoich słów gestami? Nic, a samo to będzie miało niesamowity i zaskakująco szybki skutek. Że to będzie sztuczne, fałszywe? A bycie mrukiem jest po prostu chamskie, pogarsza dzień nie tylko mruka, ale i osoby, która na niego trafiła. Brzmi to trochę jak pochwała kurtuazji i konwenansów „Używaj słów przepraszam, proszę, dziękuję, to nic nie kosztuje, a wypełni twój dzień radością”, ale w praktyce (czy chcemy, czy nie) jesteśmy istotami społecznymi i niech pierwszy rzuci kamień ten, który nie lubi jak się go dobrze traktuje. Postawić się w chwili, która tego wymaga też trzeba potrafić i temu również służy świadoma władza nad swoim wizerunkiem oraz umiejętności interpersonalne. Słowem: na wszystko jest czas i miejsce.

Jeżeli jest jakiś wzór na szczęście, to może być ono połączeniem trzech nachodzących na siebie sfer życia: Zdrowia, co oczywiste. Bezpieczeństwa finansowego, oraz udanego życia społecznego/miłosnego. Praca nad sobą, swoim wizerunkiem i umiejętnościami budowania relacji wpłynie na dwie ostatnie sfery – co do tego nie ma wątpliwości.

Co więcej, poznając arkana budowania relacji i wizerunku stajemy się bardziej odporni na niepożądaną manipulację nami. Tak czy inaczej, dzień w dzień jesteśmy atakowani przez socjotechników, którzy starają się włamać do naszych umysłów, podobnie jak hakerzy penetrują sieci komputerowe. Od nas zależy, czy przywiązujemy do tego wagę, czy nie. Część z nas nie trzyma na komputerach wartościowych informacji, więc ignoruje zabezpieczanie się przed hakerami. Ale ignorując socjotechników wydajemy nasze realne pieniądze, głosy w wyborach na produkty gorszej jakości, czy w ogóle nam niepotrzebne. I tak jak nasze niezabezpieczone komputery pomagają hakerom zarażać kolejne, tak my nieświadomie pomagamy socjotechnikom w łamaniu kolejnych ludzi.

Kevin Mitnick – jeden z najbardziej znanych komputerowych włamywaczy, który niemal pół życia spędził, albo w więzieniach, albo jako uciekinier przed wymiarem sprawiedliwości, w swojej książce stwierdził jasno: „łamałem ludzi, nie hasła”.

Podsumowując: Swój wizerunek tworzymy w jakiś konkretny sposób, czy nam się to podoba czy nie. Musimy zadać sobie pytanie, czy ten sposób jest dla nas wystarczający. A może jest jakaś sfera, którą można by poprawić? Sam przykładam bardzo wielką wagę do jak najbardziej świadomego odbioru rzeczywistości. Chce po prostu wiedzieć, co tak naprawdę dzieje się dookoła mnie. Nie chcę być jedną z wielu owiec, które ślepo podążają za mainstreamem. Rodzaj wiedzy i umiejętności, o których tu rozmawiamy jest w tym zakresie niesamowicie przydatny. Konieczny, jeżeli mam być z Wami w pełni szczery.

Trzymajcie się ciepło!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.