Poprawa charyzmy 2 – Dobry mówca, to słyszalny mówca.

Mieć talent to uczyć się danej umiejętności w ciągu mniejszej liczby powtórzeń. Ktoś z kategorii „totalnie beznadziejny” może posiąść daną umiejętność w takim samym stopniu jak osoba utalentowana. Haczykiem jest większa ilość czasu i energii do tego potrzebna. Niezależnie czy ma, czy nie ma zdolności, dowolny zdrowy człowiek może nauczyć się mówić. Mówić tak, żeby słuchali.

W ciągu trzech ostatnich lat robiliśmy wspólne warsztaty, przyglądaliśmy się społecznym umiejętnościom, przyjrzeliśmy się problemowi postrzegania nas przez innych, porozmawialiśmy o pewności siebie. Część prostych technik można szybko wyłapać i zinternalizować, inne wymagają dużego nakładu pracy i czasu, a są i takie koncepcje, które wymagałby przewrócenia swojego postrzegania świata. Waszym ulubionym tekstem poniższego bloga okazał się być ten, który bierze pod niewielką lupę coś tak ulotnego jak charyzma, skupianie uwagi i mówienie  z entuzjazmem. Dziś w ten temat zatopimy ociekające nowoczesną optyką szkło powiększające.

Musimy sobie podkreślić bardzo istotną rzecz – to jak mówimy na co dzień jest sprawą podświadomą, a wpływa na to nasz stan psychofizyczny, status i zachowanie odbiorców, treść tego, co mamy do przekazania, oraz wiele innych czynników. Dla naszych potrzeb trzymajmy jednak rzeczy prosto i schludnie. Całym sednem uczenia się poniższego jest zminimalizować ryzyko negatywnego wpływu naszego samopoczucia i statusu odbiorców. I to możemy zrobić za pomocą świadomych metod, oraz narzuconego sobie sposobu myślenia o otoczeniu. Nie powinniśmy jednocześnie lekceważyć faktu, że gdy jesteśmy po prostu spójni z treścią (sami dajemy temu wiarę, wiemy wszystko o temacie i jesteśmy w pełni przekonani o jego słuszności), to siła naszego przekazu wzbija się jak startujący prom kosmiczny. Treść sama w sobie ma niewielki wpływ na to jakie wrażenie robimy. Można mówić bardzo mądre kwestie i być piekielnie nieskutecznym, a wciskając ludziom kit wywierać na nich niesamowitą presję. Oczywiście najbardziej charyzmatyczni ludzie powinni być najbardziej rzeczowi i prawdomówni – ale tematem odpowiedzialności zajmiemy się w innym artykule.

Podstawa to oddech. Jest niesamowicie ważny, gdy dochodzimy do przejmowania kontroli nad stresem. Siła naszego przekazu często i skutecznie podkopywana jest przez nasz spięty organizm. „Napięte nerwy” to nic innego jak nadmiar elektryczności wewnątrz ciała. To błyskawiczna reakcja na stres poprzedzająca naturalny zastrzyk adrenaliny, który działa dłużej, ale z opóźnieniem. O ile nie uda nam się w pełni zniwelować spięcia i adrenaliny, tak możemy redukować efekty do znośnego poziomu. Jedną z najprostszych technik uspokajających jest oddychanie przeponą (tak jakbyście oddychali brzuchem). Rozładowuje to niesamowitą ilość napięcia i niweluje efekt żołądka pełnego motyli, a przy tym jest niezauważalne dla postronnych. Doskonałą pomocnicza techniką, którą stosować możemy przed przemawianiem jest uciskanie miejsc na wierzchu dłoni pomiędzy kośćmi idącymi od nadgarstka do palców. Lekki ból nie rozprasza myślenia, a także jest impulsem elektrycznym i pomaga kontrolować napięcie. Nie polecam majstrować dłońmi podczas mówienia. To obnaża nasze zdenerwowanie.

Podczas stresu nasze ciało naturalnie i samoczynnie przyjmuje „zamkniętą” pozycję. Garbimy plecy, zbliżamy do siebie ramiona i je podnosimy, wysuwamy głowę do przodu. Taka postawa to bardzo jasny przekaz mowy ciała: „jestem spięty, boję się”. Gdy siedzimy krzyżują nam się nogi. Składamy i chowamy dłonie. Przekaz wychodzący z tej pozycji nie ma szans na odpowiednie wysłuchanie. Proponuję wyprostować się w świadomy sposób – zamiast przechylać głowę do tyłu wyciągnijcie ją w górę. Z głową w górze, obniżenie i rozluźnienie ramion samo wyprostuje plecy i całą sylwetkę.

Nóg najlepiej nie krzyżować w ogóle. Siedząc dozwolona jest najwyżej tzw. amerykańska czwórka (podobnie jakbyśmy zakładali kolano na kolano, z tym, że opieramy kostkę o kolano tworząc ładną i szeroką cyfrę). Od zakładania nogi na nogę przybywa jedynie żylaków na starość i w zasadzie nic więcej. Stopy trzymajmy mniej więcej tak samo szeroko jak ramiona, zajmujemy wtedy wygodną przestrzeń, a nie ubywa jej dla innych. Rączki wzdłuż ciała. Jeżeli siedzimy to dłonie polecam położyć na udach, tuż pod kolanami, a jeżeli siedzimy przy stole to na nim. W ten sposób cały czas są na widoku więc podświadomie dajemy sygnał, że jesteśmy szczerzy i pewni tego, co mówimy. Nie polecam wykonywać dziwnych gestów w stylu łączenia palców na wzór znaczka Renault. Ludzie znają to zbyt dobrze, żeby przynosiło pozytywny efekt, a jeśli to zauważą nabiorą rezerwy do naszych szczerych intencji. Zamiast tego dobrym pomysłem jest wzmacniać słowa gestami. Jeżeli używamy słowa rozbić, uderzyć, dobić nie bójmy się uderzyć pięścią w otwartą dłoń. To wzmacnia słowo. Podobną siłę ma palec wskazujący gdy mówimy o ideach – kierujmy go w górę. Przy wytykaniu błędów i tworzeniu własnych wniosków możemy punktować w dół. Puentę dobrze zaakcentuje „dźgniecie” palcem wskazującym w rozmówcę. Starajmy się mówić obrazowo gestami. Musimy jedynie pamiętać, by nie były to nerwowe ruchy, ale raczej powolne i zdecydowane. Jeżeli grupa jest bardzo wyciszona, nie fundujmy im od razu burzy gestów. Wraz ze wzrostem skupionej uwagi gestykulujmy więcej i bardziej zdecydowanie.

„Oczy są zwierciadłem duszy”, a na pewno dostarczają wielu informacji. Rozbiegane świadczą o nerwowości, skupione o pewności. Generalnie lepiej jest mieć bardziej skupiony wzrok i mniej „poruszony”. Gdy nie budujemy dramaturgii wypowiedzi (czyli przez większość czasu) powoli przeciągajmy wzrokiem po odbiorcach. Pamiętajmy też o zachowaniu pogodnego wyrazu twarzy. Jest to ekstremalnie ważne, szczególnie podczas dyskusji na argumenty. Wyprowadzeni z równowagi będziemy popełniać błędy, rozbiegany, skaczący wzrok i zadziorna mina prowokują dyskutantów do wyprowadzenia nas z równowagi i choćby nie wiem jak ostra była dyskusja nie wolno nam przewracać oczyma, i tracić pogody ducha. Niestety wyprowadzeni z równowagi zaczniemy wykazywać oznaki naszych wzburzonych emocji (tylko naprawdę nieliczna część populacji zwana psychopatami nie ma się czego obawiać w tej kwestii ;) ), ale myślenie pozytywne, pamiętanie o uśmiechu i skupionym wzroku powinno oddalić od nas złość. Niekoniecznie musimy się wciąż uśmiechać, szczególnie gdy musielibyśmy to na sobie wymuszać. To będzie widać. Udawany uśmiech angażuje bardzo wiele mięśni twarzy (by przykryć strach, oburzenie, pogardę, czy złość). Prawdziwy korzysta zaledwie z jednego mięśnia – jarzmowego większego. Lepiej rozluźnić twarz niż na siłę przykrywać emocje. Idąc dalej – niekiedy przedłużająca się wymiana spojrzeń może okazać się trudna, ale to umiejętność jak każda inna i jest do wyćwiczenia. Chociażby idąc ulicą możemy ćwiczyć kontakt wzrokowy z przechodniami. Trzeba też pamiętać, że kobiety potrzebują znacznie dłuższego spojrzenia w oczy niż mężczyźni. Kiedy kończycie badać cudzą rogówkę dobrze jest nie mrugać na koniec, ewentualnie mrugnąć stosunkowo powoli. Nerwowe mruganie mówi, co oczywiste, o nerwowym nastawieniu, a tego nie chcemy.

Z tej pozycji nasz przekaz będzie już dużo silniejszy i jest to fundament, z którego powinniśmy wychodzić. Równie istotne co nasza postawa jest to jak będziemy mówić. Zacznijmy od prędkości. Jeżeli mówicie szybko to najprawdopodobniej zaliczacie się do jednej z dwóch grup. Jedna grupa mówiących szybko, to ludzie nerwowi i niepewni siebie – potrzebują oni szybko wyrzucić z siebie myśl zanim ktoś im przerwie. Jak na ironię, bardzo szybkie i nerwowe mówienie prowokuje do przerywania i ucinania wypowiedzi. Drugą grupę mówiących szybko tworzą ludzie myślący obrazami. Niekoniecznie nerwowo, ale i tak bardzo szybko chcą wyjawić swoje myśli ponieważ mają bardzo dużo informacji do przekazania. Ta grupa ma potencjał do bycia dobrymi pisarzami, tak na marginesie. Niezależnie od przynależności – moja sugestia to zwolnić o jedną trzecią. Jest to trochę kontr-intuicyjne na początku, bo skoro kiedy się spieszyłem to mi przerywano, tym bardziej teraz będzie na to więcej czasu. Efekt jest jednak zaskakujący. Słowa mają czas „wsiąknąć” i słucha się tego dużo przyjemniej. Zaczyna działać cała fonetyka języka i jednocześnie artykułujemy wyraźniej. Inną istotną rzeczą wpływającą na tempo są pauzy. Przepotężne narzędzie podkreślające poprzedzające i następujące słowo. Zawieszone zdania tworzą ciekawość u odbiorców. To coś jak z magią gwiazdkowego oczekiwania na prezenty. Puenta jest przyjemniejsza i na dłużej zakotwiczona w pamięci.

Sam głos powinien być głęboki i sięgać przepony – to znaczy wydobywać się głęboko z płuc i zdecydowanie przechodzić przez gardło. Wtedy nie ma takiej możliwości, aby nasz głos się zachwiał, czy wybrzmiał nienaturalnie wysoko. Jeżeli jesteście w stanie czuć drżenie klatki piersiowej podczas mówienia, to macie doskonałą wskazówkę, że z Waszym głosem wszystko jest w porządku. Nie trzeba brzmieć jak tur, ale dobrze byłoby mówić głośniej niż ciszej. Ciche osoby irytują odbiorców. Najgorzej jest ściszać głos tym bardziej im bliżej jest się kropki. To jawna oznaka niepewności. Jeżeli przekaz ma trafić do kogoś, musimy być przekonani, że tego chcemy – stąd powinniśmy dostarczyć go odpowiednio doniośle. Bez krzyku. Ale ciut głośniej niż wydaje się Wam to konieczne. Dobrym pomysłem jest zachować raczej niski ton. Wiele osób nie lubi wysokich głosów, a nie słyszałem jeszcze o kimś, kto nie lubi słuchać np. pana Piotra Fronczewskiego. Genialnym pomysłem jest akcentowanie wszystkich kropek, przecinków i pytajników. Czytający księża nie brzmią zbyt chwytliwie, a po prostu zwyczajnie nie zwracają uwagi na znaki przestankowe.

Ostatecznie, jak wcześniej zauważyliśmy treść ma nikły wpływ na to jak mówimy. Jednakże to jak manipulujemy treścią, to już inna para kaloszy. Kiedy wywlekamy niepotrzebne szczegóły omijając sedno sprawy krzywdzimy siłę przekazu bardziej niż garbiąc się i łamiąc głos. Dobrze jest trzymać wszystkie fakty zwięźle i opisywać na tyle, na ile wnosi to coś istotnego do tematu. Generalnie zasada jest prosta – to, co mówimy powinno wyjaśniać, a nie komplikować przekaz. Jeżeli nie znajdujemy się w „fachowym” gronie darujmy sobie wszystkie trzyliterowe skróty. Nikt ich nie zna. Gwarantuje też, że w gronie znawców nie wszyscy je rozumieją. Jeżeli używamy fachowego języka rozmawiając z niewtajemniczonymi służmy odpowiedzią na wiszące w powietrzu pytanie (co do cholery?) zanim odbiorca je zada. Kolejna dobra koncepcja to unikanie pytań i używanie jak największej ilości prostych zdań twierdzących. Szczególnie przed puentą, lub inną ważną częścią wypowiedzi. Tworzy to zwyczaj zgadzania się z Waszymi słowami, więc duża myśl wyjdzie z mniejszym ryzykiem poddania w wątpliwość.

Większość porywających przemówień wygłaszana była przez ludzi myślących obrazami odwołujących się do emocji. Jest ważne by świadomie wybierać emocje jakie chcecie wzbudzić w odbiorcy. Musicie też pamiętać, że o ile wzbudzanie emocji to proces, tak bardzo łatwo zamienić ich biegun (z negatywnych na pozytywne i odwrotnie). Możecie przez dziewięćdziesiąt procent czasu budować silne poczucie strachu, by na koniec zamienić biegun z przerażenia na pełnię nadziei. Działa to też w drugą stronę – popełniony jeden błąd, gdy krótkotrwały ładunek emocjonalny jest wysoki, może wywołać niechęć. To stosunkowo proste. Wiadomo, że nie opowiada się o karaluchach w kuchni, gdy wcześniej zachwalało się swoje kanapki.

Nie mówię, że z powyższą wiedzą od razu będziecie mówcami jak dr Martin Luther King. Do tego trzeba by dużo większej wiedzy i niezbędnego treningu (aczkolwiek jest to możliwe), ale na pewno stosując się do wskazówek będziecie bardziej słyszalni w Waszym otoczeniu. Zadziwić Was może ile macie do powiedzenia, gdy znajdą się ludzie, którzy będą chcieli słuchać.

2 odpowiedzi na „Poprawa charyzmy 2 – Dobry mówca, to słyszalny mówca.

  1. [...] Rozszerzona wersja tego artykułu znajduje się tutaj. Miłej lektury. [...]

  2. kaeris pisze:

    mówi się “podania w wątpliwość” nie poddania

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.