Felieton – No risk = no fun

Żyjemy w świecie, w którym uczą nas wciąż i wciąż podejmować właściwe decyzje. Bezpieczne decyzje. Pełne respektu dla otaczających nas narzuconych zasad. Najlepiej gdybyśmy unikali wszelkiego ryzyka. To tak jakbyście mieli do końca życia zostać w domu, w złotej klatce, bo wyjście w świat z krainy czterech ścian i 24 karatowych krat jest nieodpowiedzialnym ryzykiem – mogą Was pobić, zabić, zgwałcić, porwać, ugryźć, urwać Wam coś, okraść, a co gorsza poderwać Was. Problem polega na tym, że to w domu zdarza się większość wypadków… Oprócz ostatniego.

Każdy charyzmatyczny człowiek, którego nazwisko przychodzi mi na myśl nie bał się podejmować własnych, przeczących panującym trendom, ryzykownych, irracjonalnych decyzji. A może i się bał, ale koniec końców, robił to, co uważał za słuszne. Z logicznego punktu widzenia, czymś najbardziej ryzykownym jest poleganie na cudzych decyzjach. Pół biedy, gdy sugerujecie się i działacie wbrew sobie idąc za głosem, kogoś, kogo uważacie za swojego mentora, czy autorytet, czy inny dziwny stwór. Gorzej; zupełnie źle, kiedy zarzucacie swój osąd aby ustawić się na jednym torze z kobietą. Jakkolwiek mądra, stara, doświadczona, skupiona, męska, udana, zgrabna, piękna, czy godna szacunku by była. Jeżeli kobieta sugeruje coś, co zmienia Wasz pogląd na daną sprawę, to wtedy powinniście przemyśleć wszystko jeszcze raz i podjąć nową decyzję. Ale nie ma usprawiedliwienia dla zarzucania swojego osądu, co do którego jesteście dogłębnie przekonani, tylko aby jej dogodzić, czy dla świętego spokoju. W takim wypadku jedyne, co komunikujecie to proste: „Nie wierzę w swoją zdolność do podejmowania decyzji – powinni obciąć mi… krawat”.

Kobiecość nie cierpi podejmować decyzji, uwielbia testować i najpewniej nie jest świadoma tych dwóch prawidłowości. Kolejna piękna sprawa to fakt, że to, co wychodzi z ust kobiety jest zawsze odbiciem jej aktualnego nastroju. Nie tym, co sądziła o sprawie godzinę temu, jak uważa, że będzie się z czymś czuła za godzinę – aktualny nastrój, aktualny pogląd. Są oczywiście wartości i zasady zakotwiczone tak mocno, że tylko odpowiednio duża projekcja emocji jest w stanie je obejść, ale to tylko potwierdza fakt. Męskość ze swojej natury robi odwrotnie. Używa chłodnej analizy i szerokiego spojrzenia. Czasami rzeczywiście – spontaniczna reakcja, podyktowana chwilą prowadzi do niezapomnianych przeżyć i tu nie ma dyskusji. Lecz niestety, kiedy dochodzi do sytuacji, w której zmienicie Waszą decyzję tylko dlatego, żeby zgodzić się z nią (a nie dlatego, że rzeczywiście jej pomysł jest dobry), to nie dość, że w każdym razie będziecie mieli do niej i do siebie pretensje, to jeszcze i ona (mniej lub bardziej świadomie) starci do Was zaufanie. Skoro sami sobie nie ufacie, to jak kobieta ma Wam zaufać?

To do nas należy nieme zasugerowanie czegoś na styl „to jest moja decyzja, z uwzględnieniem wszystkich za i przeciw, wynikająca z mojej mądrości (lub jej barku) – jeżeli się mylę, będzie to doskonała lekcja i wyciągnę z niej wnioski”. Powtarzam jeszcze raz: nie chodzi o to, żeby ignorować kobiecość podejmując decyzję – nie zwracanie uwagi na spontaniczność, świeżość i emocje płynące od kobiet jest zwykłą głupotą. Na tej samej zasadzie bardziej męskie jest uczciwe przyznanie racji, kiedy jest ona po tej drugiej stronie niż bezmyślne obstawanie przy swoim zdaniu. Chodzi o to, by podjąć w zdecydowany sposób zawieszoną gdzieś w przestrzeni odpowiedzialność. Mieć odwagę, i kiedy jest to konieczne, na tyle jaj, żeby powiedzieć: „Prawda leży tam, gdzie leży. Nie po środku. Nie gdzieś indziej. I jest jedna.” – I wskazać palcem dokładnie, gdzie ona jest.

A prawda jest taka, że podejmowanie opłacalnego ryzyka, kierowanie się zwiększaniem sumy przyjemności i satysfakcji, zdrowy hedonizm i egoizm zgodny z własnym sumieniem jest dużo bardziej logiczny niż trzymanie się trendów i bezszelestne wpasowywanie pod długi, smutny pantofel masowego społeczeństwa. Nie odbierajmy życia zbyt poważnie. To źle działa na cerę.

4 odpowiedzi na „Felieton – No risk = no fun

  1. kolorowa pisze:

    “Z logicznego punktu widzenia, czymś najbardziej ryzykownym jest poleganie na cudzych decyzjach.” – jak to się ma do kobiet, ha? ;p

  2. Gal Antonim pisze:

    Tak samo jak do facetów. Jeżeli uważasz, że decyzje Twojego faceta są złe, słabe, niekorzystne, to nie jest dobrze polegać na jego logice, rozsądku ect. Chodzi tu głównie o działanie wbrew sobie.

    Co innego jeżeli mu ufasz i wiesz, że taka, a nie inna akcja wyjdzie Ci na dobre – wtedy już nie działasz wbrew sobie. Drużyna musi mieć kapitana ;)

  3. kolorowa pisze:

    Ale wtedy polegam na jego decyzji ;p

  4. Gal Antonim pisze:

    Jeżeli ufasz, że to jest lepsza decyzja to zostałas przekonana ;) To nie jest wbrew Tobie, wtedy. Stąd polegasz na swoim zaufaniu do takiej, a nie innej decyzji.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.